niedziela, 29 kwietnia 2012

NOWY BLOG !


Postanowiłam założyć razem z moją koleżanką, która będzie próbowała swoich sił w pisaniu bloga. Myślimy, że pomysł się wam spodoba :D Rozdziały nie będą często dodawane, ponieważ mam jeszcze 4 pozostałe blogi. Czekam na szczere opinie co do rozdziałów :) 
TO BLOG !
Pozdrawiam Wiki. <3

piątek, 27 kwietnia 2012

Rozdział 4

Wrzuciłam go do niej i chwile po tym został oblany lodowatą wodą. Wyszedł spod ' prysznica ' i zaraz 
byłam mokra. Louis mnie przytulił. Przeszedł po mnie zimny dreszcz. Nie chciałam już biegać, więc sama wtuliłam się w niego.
***********
Zeszłam na dół i ponownie usiadłam koło Zayna, który widocznie nad czymś myślał. Szturchnęłam go lekko w ramię na co ten tylko się na mnie popatrzył.
- O czym tak myślisz ? - spytałam
- O niczym - odpowiedział zrezygnowany i oparł głowę o kanapę
- Jak to o niczym ? Przecież widzę, że myślisz - zaśmiałam się
- Ta Wiki.. A zresztą po co mam Ci to mówić - wzruszył ramionami
- Podoba Ci się Wiki ? ! - wytrzeszczyłam oczy, które o mało co mi nie wyleciały
- Może tak, może nie.. Po co mam Ci to mówić ? I tak będzie z Harrym, a ja będę jak zwykle dupkiem, który chodzi po lokalach wyrywać laski, idzie się z nimi po bzykać ładnie mówiąc, a potem zapomina o nich na dobre - westchnął
Zrobiło mi się szkoda Malika. Rozumiem, że podoba mu się Wiki, ale żeby mówić o sobie, że jest się dupkiem ? To jest dziwne.
- Zayn... Nie możesz tak mówić - powiedziałam i przytuliłam go do siebie - nawet nie masz prawa tak myśleć ! Jesteś po prostu chłopakiem, który potrzebuje szczęścia i jeżeli mu na kimś zależy wygaduje takie głupoty
- Dzięki - skierował sie do mnie po paru minutach
- Nie ma sprawy 0- uśmiechnęłam się
- Paula.. Mam do Ciebie sprawę
- Tak ?
- Zapytasz się Wiki, czy ja jej się podobam - spytał z nadzieją w głosie
- Jeśli tego chcesz, to tak
- Dziękuję - ucałowała mnie w policzek, czym byłam bardzo zaskoczona
Wyszłam z pokoju i poszłam do kuchni napić się pomarańczowego soku. Wypiłam zawartość szklanki i poszłam szukać Wiki. Była w pokoju u Wita razem z Harrym. Oglądali coś. Popatrzyłam się na nagranie i zobaczyłam jak jesteśmy w wesołym miasteczku, a ja nie chcę wejść na karuzele. Popatrzyłam się na Wita i czekałam, aż odwróci wzrok w moją stronę. Po nie całych 2 minutach odwrócił twarz w moją  stronę. Patrzył się na mnie i w tym samym czasie wyłączył nagranie. 
- Dziękuje Wit, ale nie musiałeś być tak miły i przedstawiać całemu światu mojej przeszłości. A teraz muszę was przeprosić, bo biorę ze sobą Wiki. Pooglądajcie sobie jak to Wit nie chciał dotknąć kurczaczka, bo stwierdził, że jest wieeeeeelki i nie będzie go dotykał. Miłego oglądania - uśmiechnęłam się w stronę brata i poszłam z Wiki do mojego pokoju.
- O czym chciałaś porozmawiać ? - spytała się mnie, gdy zamknęłam drzwi
- O tym, czy podoba Ci się Zayn, albo Harry 
- Mi ? - spytała zaskoczona
- Nie, świętemu mikołajowi
- A no nie wiem... A czemu pytasz ? - spytała
- Bo ty się jednemu z nich się podobasz
- Komu ? ! - krzyknęła tak głośno, że chyba Oslo ją słyszało
- Nie ważne, nie odpowiedziałaś na pytanie
- Wiesz..... Zayn jest miły, ładny, ale praktycznie z nim nie rozmawiałam , więc nie wiem. A Harry on jest uroczy, zabawny, śliczny 
- Dobra skończ już. Rozumiem, że podobają Ci się oboje ?
- Na to wygląda - wzruszyła ramionami
- Dzięki 
- Nie ma za co


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Hej przepraszam, że jest taki marny, ale pisałam ten rozdział z takim oporem, jak nigdy wcześniej.
Nie wiem jak będzie z kolejnym rozdziałem, ponieważ mam jeden problem, który powinnam rozwiązać. 
Jeżeli będzie inaczej to rozdział powinien pojawić się już jutro :) ( nie na tym blogu, tylko na kolejnych )
Pozdrawiam Wiki. <3

niedziela, 15 kwietnia 2012

Rozdział 3


- Nie będzie fajnie - powiedziała
- No co ty nie powiesz ?
********************
Kolejne dni mijaly podobnie. Wróciła moja mama, której i tak nie widywałam zbyt często, tato ciągle coś robił. Czasami się zastanawiałam, czy w ogóle o mnie właścwie, to o nas pamięta. Wit znów po przyprowadzał jakieś laski, z którymi bajerował Harry. Liama strasznie to denerwowalo, więc chodził i ciągle go upominal, że nie powinien tak robić. Niall ciągle zjadał mi moje żelki ( ! ) i spędzał ze mną czas, Louis chodził za harrym krzycąc ' Call Baby ! ', a Zayn siedział ciągle jakiś taki przygnębiony. Nie wiedziałam co z nim jest nie tak, a przeciez  nim nie porozmwaiam po angielsku, bo nie umiem. To było męczące patrząc, jak jakis człwoiek sie męczy, a ty nie możesz mu w tym pomóc. W sumi to umiałam już troszkę mówić po angielsku, lecz wciąż nie były to pełne zdania. Liam mówił, że jeszcze ze 2 tygodnie i już będę mówić normalnie. To dobrze. Dziewczyny ciągle siedza w Londynie, a dziś pod wieczór przylatuje Wiki i przychodzi do mnie na pare dni. Była 15 : 34, a ja siedziałam na sofie obok Zayna i nudziłam się razem z nim. W pewnym momencie poczułam, że ktoś mnie szturcha. Popatrzyłam się na swoje ramię i zobaczyłam palec. Popatrzylam na osobę, która mnie szturchala. To byl Zayn. 
( Nie będe pisać po angielsku, bo będziecie póxniej musiały tłumacztyć, a sama wiem jak to jest : // )
- Hmmm ? 
- Nudzi mi się - odezwał się
- To sie ubierz - jak zwykle coś przekręciłam
- Coo ? - spytal patrząc sie jak na jakąś dziwną istote
- rozbierz - dopowiedziałam szybko
- Nie, bo będzie zimno - marudził
- Oj to nie wiem - odpowiedzialam mu
Zayn wrócił do nic nie robienia i patrzenia sie w wielki zegarek. No nic, nie będę mu przeszkadzać. Odpaliłam notebooka i weszlam na facebooka i twittera. Znów więcej obserwujących. Chyba się zastrzele. Przecież oni tylko u mnie nocują. No może nie tylko, bo przecież chodzę z nimi wszędzie, a zresztą nie trzeba było być tak wrednym, tylko wpuścić ich do domu. Niech teraz się w swoje dupy blade pocałują. Moje odgrażania przerwał dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyc i moim oczom ukazała się Wiki. Rzuciłam jej się na szyję i zaczęłam ściskać najmocniej jak potrafię.
- Jejku jak sie za tobą stęskniłam - wykrzyczałam jej do ucha
- Ja za toba też - mówiła szczęśliwa
- Chodź pokaże Ci ich 
- Stój - krzyknęła 
- Co ? - spytałam zdziwiona
- Dobrze wyglądam ? - spytała z garstką nadziei
- Oj Wiki, nie marudź, tylko chodź
- No dobra 
Wiki w porównaniu do mnie umiała angielski. No może nie do końca, ale zawsze coś. Poszłam z nią najpierw do Zayna, bo jako jedyny marudził, że się nudzi, więc prosze. 
- Zayn ! - krzyknęłam 
Wychylił swoją głowę zza drzwi. Jego oczy momentalnie błysnęły. Podszedl szybko do nas i
zaczął całować Wiki w ręke ( :D ) Kto by pomyślał, że z niego takie gentelmen. Zaczeli rozmawiać, ale tylko chwilke, bo odciągnęłam Wiki od Zayna, ponieważ chcialam przedstawić ją jeszcze innym. W jednej grupce stali Louis, Liam i Harry. Harry siedział na kanapie i słuchał kazania Liama, które było na temat ranienia dziewczyn. Louis ciągle zaczepiał jak nie Harrego, to Liama, który zaczynał robic sie wściekły.
- Liam, Louis, Harry ! To jest moja przyjaciółka, będzie z nami przez pare kolejnych dni - wybełkotałam
Harry poruszał zabawnie brwiami w stronę Liama, po czym rzucił się w stronę Wiki i zaczął ją bajerować. Wiki widocznie się to spodobalo, bo zaraz mnie zostawiła i poszła na dół. Klapnęłam ciężko na kanapę. Louis usiadl kolo mnie i pagtrzył się na mnie tak, jakby miał jakies zamiary wobec mnie. Nie myliłam się. Chwilę po tym zwijalam się ze śmiechu. Lou chyba nie wie, z kim zadziera. Chwilę po tym zaczęłam go ganiać po całym domu. W końcu go złapałam. Staliśmy w łazience. Popatrzylam na drzwi i szybko je zamknęłam. Kabina prysznicowa była otwarta, a blisko niej stał Louis. Wrzuciłam go do niej i chwile po tym zostal oblany lodowatą wodą. Wyszedł spod ' prysznica ' i zaraz byłam mokra. Louis mnie przytulił. Przeszedl po mnie zimny dreszcz. Nie chciałam już biegać, więc sama wtuliłam się w niego.
~~~~~~~~~~~~~
Hej ; )))))
Muszę wam jak najmocniej podziękować, za ponad 200 wyświetleń. Jesteście wielkie ( Ale to już wiecie ; ) )
Dziękuję też za nowych czytelników i komentarze : )
Chciałabym przeprosić, ale goście zostali do dzisiaj i nie miałam jak wczoraj napisać rozdziału. Więc możecie mnie zabić : D Jeszcze raz dziękuję za wszystko. I wiecie co stwierdziłam ? Że to dzięki wam mogę tu być, mogę tu wyrażać swoje uczucia, a wy ich nie krytykujecie ( jak na razie ) To jest dla mnie bardzo ważne. Czasami miałam takie dni, w których po prostu nie chciało mi się żyć. Płakałam całymi dniami i darłam się na każdego nie wiadomo czemu. Ale teraz jest już chyba lepiej. Dziękuję, że jesteście z mną i wspieracie w tak trudnych chwilach :)
Czekam na wasze opinie :) 
Pozdrawiam Wiki. <3
+ przepraszam, że tak krótko, ale ten rozdział pisało mi się strasznie : /// Chyba brak weny :(

środa, 4 kwietnia 2012

Rozdział 2

Wzięłam głęboki oddech i ponownie się położyłam. Po około 2 godzinach leżenia wróciliśmy do domu. Może już umiem parę słówek, ale to chyba marne szanse.
***************
Zaszliśmy do domu i każdy poszedł robić coś innego. Ja akurat poszłam usiąść w pokoju, gdzie byli chłopcy. W moim pokoju na komputerze siedział Wit ( kiedyś coś mu za to zrobię ! ). Zaczęłam wchodzić na wszystkie stronki po kolei. Jednymi z nich był : Facebook, Twitter, Gwiazdunie oraz na mojego bloga z opowiadaniem o One Direction. Dziwnie czułam wchodząc na bloga, gdzie jest umieszczone ich wielkie zdjęcie i jakieś bzdury. Ale cóż.. Nie moja wina, że tak bardzo ich lubię. Poczułam, że ktoś stoi koło mnie. Gwałtownie się obróciłam i zobaczyłam szczerzącego się Harrego. Uśmiechnęłam się do niego lekko i powróciłam do sprawdzania stron. Na Facebooku same nudy, za to na Twitterze przybyło obserwujących. Przybyło to chyba mało powiedziane.  Było ich tam tyle, jakbym była jakąś gwiazdą, czy kto wie co. Siedziałam i nie wiedziałam o co chodzi. Dopiero, kiedy weszłam na Gwiazdunie wszystko się wyjaśniło. Był artykuł o nijakiej dziewczynie z Polski ( czyt. mnie ), która przyjęła chłopców z One Direction pod swój dach. Nie chciałabym być nie miła, czy coś, ale miałam ochotę po prostu wziąć ich tobołki i od tak sobie je wyrzucić przez okno i powiedzieć ładnie ' Wynocha ! '. Za ładnie to chyba nie jest, ale cóż. Tyle było dobrego, że nikt nie wie, w jakiej miejscowości mieszka nijaka dziewczyna ( czyt. mnie ), ale podejrzewają już dwadzieścia, do których należę. Po prostu wyrąbiście w kosmos. Nagle poczułam wibracje telefonu, który miałam w kieszeni. Przyszła wiadomość od Wiki. Prosiła mnie, żebym weszła szybko na Skype ( nie umiem tego odmieniać :D Za trudne dla mnie ). Długo czekać nie musiała, od razu po przyjściu SMS weszłam na niego i odebrałam połączenie od Wiki. Na początku patrzyła się na mnie jak na jakiegoś boga czy co, ale machnęłam jej ręką przed kamerką i nagle się obudziła
- Chciałaś, żebym weszła. Więc jestem - powiedziałam i uśmiechnęłam się do niej
- Czy z Tobą jest One Direction ? - spytała wytrzeszczając oczy
Chłopcy słysząc nazwę swojego zespołu przenieśli swoje oczy na mnie. Machnęłam ręką dając im do zrozumienia, że to nic poważnego. Zaraz po tym jak zobaczyli gest ręką wrócili do czynności, które wykonywali.
- Nie ma ich ze mną - odpowiedziałam jej
Wiem, że nie powinnam jej okłamywać, ale to chyba nie najlepszy moment.
- Bo wiesz.. Jesteś w dwudziestce podejrzanych, a według mnie to ty jesteś tą numer 1 - odezwała się po chwili
- A dlaczego akurat ja ? Co by ich w ogóle sprowadzało do takiej wiochy jak nasza ? - zapytałam 
- To, że ..... - niestety, ale Wiki zabrakło argumentów i się zacięła
- Nie dokańczaj, wcale nie musisz - powiedział jej i znów się uśmiechnęłam
- To dobrze, bo nie wiedziałam co powiedzieć - zaśmiała się
- Taaa 
Znów poczułam osobę, obok mnie. Wiki wytrzeszczyła oczy i zaczęła pokazywać palcem. Pomyślałam tylko i modliłam się, żeby to był Wit, ale przecież Wiki nie pokazywała by na niego palcem i nie śliniła jak pies na kość. Panie co ja takiego zrobiłam ?
- Czemu nie powiedziałaś ? - spytała nie odrywając palca z miejsca
- Ja po prostu.. Nie wiem 
- Ale i tak się nic nie stało ! Zaraz zadzwonię do dziewczyn i im wszystko opowiem - powiedziała wyciągając telefon i miała naciskać zieloną słuchawkę, ale wydarłam się jak tylko mogłam
- Nie !
- Dlaczego ? - zapytała zdziwiona
- Bo nie chce, żeby ktoś się dowiedział jasne ?
- Ok. Czyli mam nikomu nie mówić ? - spytała
- Nie
- Ok. Ale poznasz mnie z nimi ? A w ogóle na ile oni tu zostają ? - dopytywała
- Poznam, tylko właśnie nie wiem ile tu będą
- To się zapytaj - mówiła wzruszając ramionami
- Z moją umiejętnościom angielskiego muszę się posługiwać głosu jakiejś przymulonej typy
- No fakt. Ale się zapytaj - wciąż nalegała
- Ok
Wystukałam szybko na ile tu zostaną, bo moja koleżanka się pyta. Każdy z nich zaczął dziwnie myśleć. To chyba nie oznacza nic dobrego. Podszedł do mnie Liam, który zaczął pisać. zapytał się ile będą mogli zostać. W sumie to sama nie wiedziałam. Napisałam jemu, że chyba tyle ile będą mieli ochotę. Liam odpowiedział mi uśmiechem, po czym napisał, że jeżeli byłaby taka możliwość i nie przeszkadzaliby to zostaną do najpóźniej przyszłych wakacji, bo właśnie menager ich o tym powiadomił. Wytrzeszczyłam oczy i popatrzyłam się na niego z miną ' Ale ty tak na serio mój jednorożcu ? ! '. Liam zasmiał sie i usiadł
- I jak ? - spytała Wiki
- Do przyszłych wakacji
- Nie będzie fajnie - powiedziała
- No co ty nie powiesz ?
~~~~~~~~~~~~
Hej :0
Macie rozdział nieco dłuższy ( albo tylko mi się tak zdaję :) )
Dziękuję wam bardzo za wszystkie komentarze i wyświetlenia ^.^  Jesteście kochane <3
A więc jeszcze raz za wszystko dziękuję i czekam na szczere opinie co do bloga :)
Pozdrawiam Wiki. <3